fbpx

Ty już masz swoją szafę kapsułową, czyli wielkie porządki w garderobie

Kilka lat temu postanowiłam zrobić generalne porządki w mojej szafie. Ale takie naprawdę generalne. 🙂 Wtedy też trafiłam na temat szafy kapsułowej, a że temat minimalizmu jest mi bliski, postanowiłam zastosować go również w mojej garderobie. Stworzenie swojej capsule wardrobe to ciekawe wyzwanie, proste, a zarazem trudne. Dzisiaj chciałabym trochę odświeżyć temat, opowiedzieć Wam o moich spostrzeżeniach i pokazać Wam, że tak właściwie to już macie swoją szafę kapsułową… 🙂

Ty już masz swoją szafę kapsułową, czyli wielkie porządki w garderobie

Moje początki z capsule wardrobe

Pamiętam jak na początku mojej przygody z kapsułową szafą przeczytałam masę wpisów na amerykańskich blogach, kiedy u nas ten temat był jeszcze mało popularny. Było tam dokładnie rozpisane ile sztuk bluzek, swetrów i spodni powinno się mieć w szafie. Robione były rozpiski i wyzwania, żeby faktycznie mieć tego jak najmniej. I ja też na początku próbowałam do tego dążyć… Może dla niektórych taka drastyczna metoda okaże się odpowiednia, jednak u mnie powodowała ona jedynie frustracje, że ciągle tych rzeczy mam za dużo. Przecież właśnie przed chwilą przeczytałam, że ktoś ma jedynie 5 bluzek w szafie i mu to wystarcza. A ja mam aż 12!…. I co z tego?
No właśnie nic. 🙂 Pod warunkiem, że te 12 bluzek faktycznie używam, lubię i pasują one do mojego stylu.

Po przeczytaniu wielu wpisów, przeglądnięciu inspiracji na szafy kapsułowe, przejrzeniu swojej własnej szafy i zastanowieniu się właściwie po co mi to wszystko, doszłam właśnie do takich wniosków. Ważne jest dla mnie aby rzeczy, które mam w szafie były faktycznie używane, abym lubiła je nosić i aby pasowały do mojego stylu. I tego od tamtej pory się trzymam.

Ty już masz swoją szafę kapsułową, czyli wielkie porządki w garderobie

Ty już masz swoją szafę kapsułową

Serio! Zastanów się ile rzeczy, które są w Twojej szafie założyłaś w ciągu ostatniego roku. Ilu rzeczy nie używałaś już od roku/dwóch? A ile rzeczy kupiłaś i nigdy ich nie założyłaś? No właśnie, każdy ma w swojej garderobie takie ubrania, które gdzieś tam sobie leżą „na lepsze czasy”.

Portal Domodi przeprowadził swoje badanie i wynika z niego, że 85% ankietowanych przyznało, że ma w szafie rzeczy, których nigdy nie miało na sobie i aż 51% przyznało, że mają w szafie takie rzeczy, których na pewno już nie założą. Polecam Wam ich artykuł o garderobie z wynikami tej ankiety, bo naprawdę daje do myślenia.

Jak widać z powyższych wyników badań, większość z nas ma w szafie nieużywane rzeczy. Dlaczego, więc one dalej tam leżą? Tak wiem, zawsze w głowie przewija się ta niepewność „a może ja to jeszcze założę?”. U mnie też ona przez długi czas się przewijała. I wiecie co? Nie założyłam tych rzeczy ani razu. 😉 I uwierzcie mi, jeśli nie ubrałyście danej rzeczy przez ostatni rok (no może dwa lata w niektórych przypadkach) to nie założycie już tej rzeczy i kropka. Poniżej opiszę Wam mały eksperyment, który może pomóc Wam z tym dylematem.

A wiecie co z tego wszystkiego wynika? Że tak naprawdę macie już swoją szafę kapsułową, musicie ją tylko uporządkować. 🙂 No to co, zabieramy się za porządki?

Ty już masz swoją szafę kapsułową, czyli wielkie porządki w garderobie

Generalne porządki w garderobie

Jeśli dawno nie przeglądaliście swojej szafy, to wygospodarujcie sobie trochę czasu – trzeba wszystkie rzeczy przejrzeć i zdecydować co z nimi zrobić. Jeśli macie już w miarę porządek to takie porządki pójdą już dużo szybciej. 🙂

Po pierwsze – wyjmijcie z szafy WSZYSTKIE rzeczy

Rozłóżcie je na łóżku czy podłodze. Dopiero teraz zobaczycie ile tego faktycznie jest.

Po drugie – przeglądnijcie KAŻDĄ rzecz

Czyli najtrudniejszy etap porządkowania garderoby. Tutaj musicie zastanowić się co zrobić z daną rzeczą.

Bierzcie do ręki każdą pojedynczą rzecz i zastanówcie się kiedy ostatnio miałyście ją na sobie, czy nie jest ona za mała/ za duża, czy w ogóle nadaje się jeszcze do noszenia, czy pasuje ona do Waszego stylu, czy pasuje do innych Waszych rzeczy i przede wszystkim czy w ogóle tą rzecz lubicie. 🙂 Każde ubranie odkładajcie na odpowiedni stos – do zostawienia, do sprzedania, do oddania.

Jeśli cały czas chodzi za Wami myśl „a może to jeszcze założę?” to proponuje Wam mały eksperyment, który ja również u siebie zastosowałam. 🙂 Przygotujcie sobie reklamówkę/pudło, do którego włożycie wszystkie te rzeczy, co do których macie wątpliwości. Po zakończeniu porządków wynieście to pudło do piwnicy/schowka, gdziekolwiek, gdzie nie będziecie go widzieć. Jeśli w ciągu kolejnego roku przypomni Wam się jakiś ciuch, zatęsknicie za nim i będziecie bardzo chciały go ubrać, to po prostu wyjmijcie go z pudła z powrotem do szafy. Jeśli jednak o nim całkiem zapomnicie, to po roku możecie bez wyrzutów oddać te ubrania komuś innemu. 🙂 U mnie właśnie tak było – nie zatęskniłam za niczym, w ogóle nie pamiętałam tych rzeczy i nie były mi one potrzebne. W tym roku cała reklamówka poszła do PCK. 🙂

Po trzecie – ułóżcie wybrane ubrania z powrotem w szafie

Tutaj już każdy ma pewnie swój system układani rzeczy. Ja na półkach mam mniej więcej taki rozkład: na wysokości wzroku mam koszulki z krótkim rękawem, czyli te które najczęściej noszę. Niżej są swetry i spodnie, na samym dole ubrania sportowe, a na samej górze rzeczy domowe. Na wieszakach wiszą sukienki i koszule oraz te rzeczy, które wymięły by się na półkach.

Po czwarte – zróbcie spis rzeczy, których Wam brakuje

To punkt dla tych, którzy chcą stworzyć swoją szafę kapsułową.

Podczas przeglądania rzeczy widzimy od razu w czym czujemy się dobrze i co najczęściej nosimy. Myślę, że w taki sposób można mniej więcej określić swój styl. Te rzeczy, które mamy już w szafie mogą być naszą podstawą capsule wardrobe. Teraz trzeba tylko przemyśleć, co jeszcze by się przydało, aby bez problemu łączyć te wszystkie rzeczy ze sobą i nie zastanawiać się codziennie „co by tu ubrać”.

Jak to wyglądało u mnie? Ogólnie stawiam na takie ubrania, które zawsze do siebie pasują, cokolwiek z tej szafy nie wyciągnę. Lubię proste rzeczy, koszulki oversize, kolory – zielony, fiolet, czarny, szary i jeans. Takie rzeczy znajdowały się w mojej szafie i były to te rzeczy, które nosiłam najczęściej. Robiąc porządek zastanawiałam się, co jeszcze by mi się przydało lub co już powoli trzeba wymienić – i tak na przykład brakowało mi jeansowej kurtki, cienkiego swetra czy zielonej koszuli. Zapisałam sobie te rzeczy na liście i przez kolejny rok kupowałam tylko to, co na tej liście było. Dzięki temu nie spędzałam mnóstwa czasu na zakupach (bo i tak tego nie lubię), oszczędziłam pieniądze (bo kupiłam tylko to co faktycznie mi potrzebne i co teraz noszę), no i mam już prawie idealną szafę kapsułową. 🙂

Ty już masz swoją szafę kapsułową, czyli wielkie porządki w garderobie

Co daje mi szafa kapsułowa

Spokój. Serio, ja po prostu lepiej czuje się, gdy mam mniej rzeczy, ale za to takich, których się faktycznie używa. Mam w szafie ubrania, które lubię, które noszę i które do siebie pasują. Jak dla mnie same plusy:

  • Nie zaglądam już do szafy i nie mówię „nie mam się w co ubrać”. A wszystko dzięki temu, że lubię zawartość mojej szafy i wszystko z niej do siebie pasuje. Według ankiety Domodi 26% ankietowanych przyznaje, że raz w tygodniu staje przed tym dylematem, a 22% mówi, że robi to codziennie…
  • Nie wydaję niepotrzebnie pieniędzy na ubrania, których nigdy nie założę, bo albo do niczego nie pasują, albo nagle przestaną mi się podobać…
  • Nie marnuję czasu na zakupach – oczywiście możecie lubić zakupy ;), ja ich nie cierpię, więc bardzo mnie cieszy, że nie muszę chodzić w kółko po galerii i się frustrować, że nie wiem co kupić. 😉
  • Dodatkowy plus – bardzo szybko robię teraz porządki w szafie. 😉

Mogłabym o tej szafie kapsułowej jeszcze pisać i pisać. 😀 Dajcie znać czy jesteście zainteresowani tym tematem, czy chcielibyście zobaczyć trochę więcej mojej capsule wardrobe, samych ciuchów jak i mojego podejścia do tematu.

Przekonałam Was do wielkich garderobianych porządków i stworzenia swojej własnej szafy kapsułowej? 🙂

– Edyta
Następny post Poprzedni post
Komentarze
ZOBACZ RÓWNIEŻ