Relacja z biegu Postaw na Lewka

Trochę przypadkiem i prawie w ostatniej chwili zapisaliśmy się na bieg “Postaw na Lewka”, który odbył się w ostatnią sobotę w dolinie Trzech Stawów w Katowicach. Nie mieliśmy w planach tego startu, ale co się nie robi dla koleżanki, która chciała zaliczyć swój pierwszy bieg uliczny. 🙂

Postaw na Lewka to bieg charytatywny, czyli pieniądze z wpisowego zostają przeznaczone na konkretny cel. W sobotę biegliśmy dla Pawła Lewka, który zmaga się z chorobą Buergera. Tutaj możecie przeczytać o nim więcej informacji.

Impreza zaczęła się od biegów dla dzieci, więc kiedy dotarliśmy na miejsce, było już tłoczno i wesoło.

Relacja Bieg Postaw na Lewka Katowice
Trochę czarnych chmur, które szybko zniknęły.

Pakiet startowy

I tutaj na początek mała niespodzianka, bo w pakiecie znajdował się… parasol. Jeszcze na żadnym biegu nie dostałam takiego prezentu, także na pewno się przyda. I chyba ta ilość parasoli przegoniła tego dnia deszcz. 😉
W pakiecie znajdowała się jeszcze odblaskowa opaska, smycz, sezamki, żel odżywczy i trochę makulatury, spośród której znalazło się parę fajnych bonów. Ale nie obyło się bez wpadki. Bon do Sklepu Biegacza ważny był do 31. maja, a bieg odbywał się 04. czerwca… Małe przoczenie, które już następnego dnia zostało sprostowane na facebooku, gdzie pojawiła się informacja o przedłużeniu bonu do końca czerwca, uf. 😉

Relacja Bieg Postaw na Lewka Katowice
Na szczęście tego dnia się nie przydał. 😉

Rozgrzewka

Przebiegliśmy się kawałek, trochę się porozciągaliśmy i od razu polecieliśmy do cienia. Wiszące wiosenne burze i związana z tym duchota męczy już od jakiegoś czasu i dziś też trochę dawała się we znaki. Przez ten gorąc pierwszy raz w tym roku przełamałam się i postanowiłam biec w samym topie, bo nawet na koszulkę było mi za gorąco. A gdzie tam jeszcze do lata i prawdziwych upałów… Będziemy się martwić potem. 😉

Start

Start miał odbyć się o godzinie 10:30, ale było tyle chętnych osób, że w tym czasie wciąż wydawano nowe pakiety. Czekaliśmy więc dłuższą chwilę na starcie i na szczęście zrobiono wspólną, szybką rozgrzewkę, bo po tej wcześniejszej nie było już śladu. 🙂

3 2 1… Ruszamy! Równo z nami wystartowała reprezentacja koszykówki męskiej na wózkach. (Wielkie brawa dla nich!) Za nimi cała reszta biegaczy, a na końcu zawodnicy z kijkami.

Trasa

Na początku jak zwykle nogi niosły do przodu i jak zwykle też nie zauważyłam karteczki z pierwszym kilometrem… 🙂 Trasa przebiegała przez park, więc na szczęście było sporo cienia. Okazało się też, że było parę górek. W dodatku krótkich i dość ostrych. Ale do kartki z napisem 2km biegło mi się całkiem komfortowo. Patrzę na zegarek, a tu 9:20! Ależ mam dziś power w nogach, aż wydało mi się to podejrzane. 🙂 Kilometr numer 3 z czasem 5:03 – idealnie wręcz, byle to utrzymać. Biegniemy dalej. I nagle dość ostry zbieg i skurcz przepony… Postanowiłam sobie jednak, że nie będę maszerować i dam radę przebiec całą trasę.

Na szczęście wolontariusze ostro dopingowali za co wielkie im dzięki! Tempo kolejnego kilometra na pewno było wolniejsze, więc tym większe było moje zdziwienie gdy na zegarku zobaczyłam czas kilometra 4:51… Teraz już byłam pewna, że kilometry nie były idealnie oznaczone. Nie wiedziałam tylko jak bardzo. Dobiegam powoli do mety, już słyszę głos spikera i patrzę na zegarek. Już ponad 6 minut więc to na pewno już końcówka. Nagle widzę biegnącego i machającego do mnie T., który cały czas był gdzieś tam przede mną i w tym momencie uświadamiam sobie, że znowu wykonano mój ulubiony manewr. Żeby dobiec do mety trzeba było się od niej oddalić, zawrócić na “agrafce” i dopiero finiszować. Uf… Łatwo pod koniec nie było, ale upragniona meta została zdobyta! Czas ostatniego kilometra 8:06 ewidentnie wskazywał na dłuższy ostatni odcinek…

Meta

No cóż, na początku myślałam, że będzie na prawdę ładny wynik, jednak po tym wydłużonym piątym kilometrze wyszło 27:10. W sumie nie jest źle. I hej! Przecież przebiegłam całą trasę bez marszu, co przy moich ostatnich problemach uważam za niezły wyczyn. 😉

Na mecie czekały na nas piękne medale, picie i przepyszne drożdżówki. Serio, jak przeważnie nie mam sił jeść po biegu, to tą drożdżówkę wsunęłam aż mi się uszy trzęsły. 😉

Relacja Bieg Postaw na Lewka Katowice
Medal z foczką <3

Świętowanie

Zawodnicy powoli kończyli bieg na 15km (który był głównym dystansem tej imprezy), a my niestety musieliśmy się już zmywać. Impreza była na prawdę bardzo przyjemna, zorganizowana w pięknym miejscu i w dodatku na szczytny cel. 🙂

Po biegu trzeba było tylko nadrobić trochę kalorii, więc wybraliśmy się do Zdrowej Krowy w Gliwicach na pyszne burgery.

Relacja Bieg Postaw na Lewka Katowice

A mój burger nawet do mnie przemówił, bo wie jak to czasem bywa. 😉

Relacja Bieg Postaw na Lewka Katowice

Cała nasza ekipa wykręciła dobre czasy, czego każdemu z nich, jak i całej reszty biegaczy gratuluję. 🙂
Organizacja trochę podpadła (głównie z oznaczeniem kilometrów), ale nie ma co narzekać.
W sobotę stawialiśmy na Lewka i to było tutaj najważniejsze. 🙂

– Edyta
(Visited 37 times, 1 visits today)
Następny post Poprzedni post

Komentarze

ZOBACZ RÓWNIEŻ
ZOBACZ RÓWNIEŻ